Dziekujemy za ciepełko i serdeczność. Na pewno jeszcze wrócimy.
Księga Gości
286 wpisów.
Byliśmy pierwszy raz ale na pewno wrócimy za rok. Pięknie położone miejsce, fajna górka do zjeżdżania na plastikowej misce, blisko stawek gdzie pływają pstrąg, a przede wszystkim przyjazna atmosfera, pełni uroku gospodarze, znakomita kuchnia, naleśniki i pierogi ruskie nam najbardziej smakowały,
Byłem pierwszy raz, ale z pewności na tym sie nie zakonczy. Ciepła i rodzinna atmosfera, czyste, schludne pokoje, super jedzenie (pierogi ruskiem pstrągi z własnej hodowli), przyjażni gospodarze... można wyliczać tak bez konca.
Warto byłu tu przyjechać, koniecznie trzeba spróbować gościny latem.
Do zobaczenia w maju.
Kolejny pobyt i kolejna dawka życzliwości i ciepła, która może wystarczyć na cały rok. Pozdrowienia i do zobaczenia (niestety dopiero za rok)
Przypadkowo znalezione miejsce na krótki postój wciągnęło mnie i przyjaciół na 9 dni.Nie można było się oderwać od pstrągów Andrzeja, kulinarnych cudów Lucyny, lasów pełnych grzybów i gór!
Najważniejsza jednak to familiarna atmosfera tej chatki z widokiem na dolinę.
Gdy uśmiechnięty Pan Andrzej wyszedł nam na spotkanie niosąc na powitanie dobre słowo, wiedziałam juz, że będzie dobrze, ale nie myślałam, że aż tak. To miał być po prostu jeden nocleg w drodze na Słowację i Węgry.Zostałyśmy trzy dni,z zapewnieniem, że wrócimy na pewno. Wrciłyśmy - po tygodniu, skracjąc do mimimum pobyt na Węgrzech. I to była najpiękniejsza część wakacji.To prawda, że pyszne były pstrągi wprost z potoku, pachnący chlebek (nawet nauczyłam się sama go piec), jeszcze ciepłe mleczko z wieczornego udoju, że nie wspomnę o pierogach, naleśnikach, zupkach i innych rozlicznych przysmakach Pani Lucynki (rączki za nie całujemy). Ale tak naprawdę najważniejsza była atmosfera tego Domu, gdzie słowo Rodzina ma swoją prawdziwą treść, gdzie podstawowe wartości, o których w zagonionym za interesami świecie się niemal zapomina, są oczywiste i bezdyskusyjne. gdzie człowiek nagle odnajduje siebie samego, porządkuje swój świat i znów wie, co tak naprawdę jest najważniejsze w życiu.Pomaga w tym cisza, przerywana tylko szmerem strumyka, kwakaniem, gdakaniem, porykiwaniem i czujnym poszczekiwaniem Nero, zielona przestrzeń przed oczami tak piękna, aż kiczowata.
Będę sobie to miejsce i Was przypominać, kiedy będzie mi smutno i źle. a jak już będzie całkiem marnie, to po prostu wsiądę w cokolwiek i przyjadę.
Zresztą przyjedziemy na pewno , ta trzecia już też bardzo chce do Was przyjechać.
To dobrze, że istnieją na świecie takie miejsca jak dom Lucynki i Andrzeja w Wierchomli!!! Tu chce się wracać i być... siedzieć na huśtawce i podziwiać widoki, wędrować po górach i wracać na pyszne obiadki Lucynki, słuchać opowieści Andrzeja przy ognisku...
Dziękujemy za piękne wakacje Wam i dzieciakom
Wrócimy do Was jeszcze nie raz!
Ktoś mógłby powiedzieć: maniacy, po co ciągle jeździć w to samo miejsce? No tak, to może trochę dziwne ale od chwili gdy wpisaliśmy sie do Księgi Gości po raz pierwszy "grożąc" gospodarzom, że napewno do nich wrócimy, odwiedziliśmy Dom Lucynki i Andrzeja 13 razy! Mamy swoje powody. Po pierwsze: przestrzeń -dla nas ludzi żyjących na codzień w betonowych murach jest ona bardzo ważna. Wystarczy wyjść z domu usiąść, podziwiać cudne góry i naprawdę odpoczywać. Po drugie: trochę ruchu. Zimą - oczywiście narty, a latem poza pieszymi wycieczkami w góry można próbować sił na rowerze. Po trzecie: coś dla romantycznych dusz - przepiękne łąki obsypane pachnąca macierzanką, wspaniałe wodospady, niezliczone gatunki kwiatków i robaczków (np. do fotografowania). Po kolejne - raj dla dzieci. Nasz syn jest tu naprawdę "wolny". Poznaje świat wszystkimi zmysłami. Często jest strasznie brudny, ale chyba bardzo szczęśliwy :). I po najważniejsze ... tam po prostu sa nasi przyjaciele - Lucyna i Andrzej. Dziękujemy Wam i Waszym dzieciom za kolejne wspaniałe wakacje. Do zobaczenia wkrótce.
Wpisujemy się do księgi gości kolejny raz-właśnie wróciliśmy z dwutygodniowego pobytu u Rodzinki Kuczów.Był to cudownie spędzony czas-odreagowaliśmy całoroczny stres.Jedynym minusem jest to,że w ostatnim dniu pobytu już zaczyna się tęsknić za Kuczami ( za widokami też).W ubegłym roku znaleźliśmy się w Wierchomli przypadkowo-teraz nie wyobrażamy sobie wypoczynku w innym miejscu niż u Lucynki i Andrzeja.Atmosfera rodzinna,dzieciaki wspaniałe(i te młodsze,i te z dowodami osobistymi), jedzenia nie da się opisać-tr-po prostu wyśmienite.Byliśmy też pare razy na grzybach-takich okazów w życiu nie widzieliśmy-prawdziwki jak z obrazka.Pozdrawiamy cała Rodzinkę Kuczów ( i psa Nero, i kota Maćka z Wierchomli).Do zobaczenia(może jeszcze w tym roku).
Serdecznie polecamy wszystkim gospodarstwo Państwa Kucz. Takich widoków nie znajdziecie chyba nigdzie. Miła atmosfera oraz smaczne jedzenie ( dziękujemy Pani Lucyno) stanowi wartości tego miejsca. Dla rodzin z dziećmi to idealne miejsce.(plac zabaw z niezapomnianymi huśtawkami i karuzelą). Serdeczne pozdrowienia dla Państwa, synów i córek( to od naszego Piotrusia). Uściski dla Nero. Na pewno do Was wrócimy.