Spędziliśmy u Państwa Lucyna i Zbigniewa drugą połowę czerwca 2006 - były to naprawdę udane wakacje. Okolica urocza, w pobliżu wiele ciekawych miejsc (Stara Lubownia, Lewocza, Spiski Zamek etc). Gospodarze bardzo życzliwi a kuchnia prawdziwie domowa, warta polecenia. Z pewnością jeszcze wrócimy do Wierchomli...
Księga Gości
286 wpisów.
W tym przepięnym miejscu spędziliśmy czerwcowy tydzień. To wspaniałe miejsce by odpocząći oderwać się od zgiełku cywilizacji. Polecam szczególnie dla rodzin z dziećmi gdyż jest tam naprawdę wiele atrakcji dla najmłodszych
Pobyt, którego się nie zapomina. Miła napawdę domowa atmosfera ze strony gospodarzy. Cisza i spokój, można się odciąć od codziennego młynu i nerwów - piękna okolica - dziękujemy bardzo gospodarzom.
Niedawno konserwowałam narty i bardzo żywo przesuneły mi się przed oczami dni które spędziliśmy u was. Góry, zwały śniegu a my z nastolatkiem na wózku inwalidzkim. Było ciężko. Pomagaliście we wszystkim.Mimo niepełnosprawności on też miał wspaniałe zimowisko. JP II mówił do górali -" na was zawsze można liczyć!" Wiecie że ON mówił też do was?
Bardzo udane wakacje zimowe. Warunki narciarskie super - śniegu w bród, ludzi mało.
Bardzo mili gospodarze i pyszne, DOMOWE!!! jedzenie.
Dziadkowie z małą Zosią też znaleźli mnóstwo interesujących zajęć.
Ciekawe jak tam jest latem...?
A ja się już nie mogę doczekać świąt wielkanocnych i tej szczególnej atmosfery, która zawsze panuje w Wierchomli. Oby tylko śniegu nie zabrakło...
Życie beztroskie, płynące w tempie i nastroju wyznaczanym przez wspaniałości kuchni Państwa Kuczów, blisko natury, miło, ciepło - jednym słowem: sielsko. I tylko jeden problem - po pobycie u tych Gospodarzy bardzo trudno się wraca do codziennych obowiązków.
Serdecznie pozdrawiamy
Serdecznie chcieliśmy podziękować za gościnę. Były to najwspanialsze ferie zimowe od lat. Gospodarze ujęli nas nie tylko swoją serdecznościa, ale również wyborną kuchnią. Własne wędliny, serki bundz każdego ranka, ale również cudownie smakowite ogromne pstrągi były dla nas prawdziwa ucztą. Chętnie będziemy odwiedzać gospodarstwo Państwa Kucz w każdej porze roku i na będziemy polecać naszym znajomym.
Witojcie!
Pozdrowienia z Puław!
Przepraszam, że tak późno piszę, ale łokropnie duzo roboty. Przesyłam obiecany przepis na tarninówkę. Ślązoki będą mogły sobie ściągnąć a i my chętnie skosztujemy waszej w przyszłym roku. 50 dag owoców tarniny zebranych po pierwszych przymrozkach (lub przemrożonych dobę w zamrażalniku)
25 suszonych (ale nie wędzonych) wydrylowanych śliwek kalifornijskich
10 dag rodzynek
1 łyżka suszonego kwiatu głogu (do kupienia w zielarskim)
8-10 goździków
1 l spirytusu rektyfikowanego 95%
3,5 l czystej wódki
6-7 łyżek miodu wrzosowego lub gryczanego
1,5 szklanki źródlanej wody Owoce tarniny dobrze umyć, osączyć i ponakłuwać szpilką. Śliwki umyć, osuszyć. Rodzynki umyć, usunąć szypułki, osuszyć. Tarninę, śliwki rodzynki, goździki i głóg przełożyc do wyparzonego gąsiorka o poj. 5 l. Zalać spirytusem wymieszanym z 1 szklanką źródlanej przegotowanej wody. Gąsiorek szczelnie zamknąć i odstawić na miesiąć w ciepłe miejsce, a co 4-5 dni mocno gąsiorkiem potrząsnąć. Następnie zlać płyn znad owoców a same owoce wycisnąć przez gęste płutno. płyn dodać do nalewki, wymieszać i przefiltrować. Miód wymieszać z 0,5 szklanki wody, zagotować, zszumować, ostudzić i wymieszać z nalewką. Dokładnie wymieszać wstrząsając gąsiorkiem, a następnie szczelnie zamknąć i odstawić na 6 miesięcy.
I życzę smacznego.
Do zobaczenia w przyszłym roku!
I my też tu byliśmy spedzając wspaniałe ferie zimowe , jedząc pyszne obiadki i pstrągi świeżo ze strumienia łowione śliwowicą zakropione :). DLACZEGO WARTO TU ZAGOŚCIĆ: 1-wspaniała domowa kuchnia (smakowo i ilościowo) 2- wspaniałe widoki 3- wspaniali gospodarze 4- super warunki narciarskie 5- fajne pokoje 6- troskliwi gospodarze 7- niesamowite pstrągi 8- swojskie wyroby ... a tych powodów jest ze czterdzieści i nie idzie wszystkich wymienić - GORĄCO PAŃSTAWA KUCZ POLECAMY dla gospodarzy 126 całusów przesyłamy i do następnego spotkania czekamy... PS. czy pisałem ze gospodarze są przecudni.... 🙂